Strona główna
Elektronika
Xiaomi Redmi Note 7 – dane techniczne, opinie, recenzja

Xiaomi Redmi Note 7 – dane techniczne, opinie, recenzja

🟅 AI
Smartfon Xiaomi Redmi Note 7 leżący na drewnianym biurku, z wyraźnie wyeksponowanym szklanym tyłem i modułem aparatu.

Xiaomi Redmi Note 7, który miał swoją premierę w styczniu 2019 roku i kusił specyfikacją w przystępnej cenie, dziś, w 2026 roku, jest już tylko wspomnieniem – jego wsparcie producenta zakończyło się definitywnie w maju 2022 roku. Urządzenie nadal może posłużyć przy mniej wymagających zadaniach, choć ogranicza je brak nowszych wersji systemu i wyraźne spowolnienie działania nakładki MIUI. Właśnie dlatego postanowiłem zebrać wszystkie najważniejsze informacje i własne doświadczenia z długiego użytkowania tego modelu – od fascynacji po całkowitą rezygnację.

Specyfikacja techniczna – co krył w sobie pierwszy Redmi bez logotypu Xiaomi?

Gdy urządzenie pojawiło się na rynku, stanowiło odważny krok. Był to bowiem pierwszy smartfon, który zamiast pełnej nazwy producenta, nosił na obudowie wyłącznie oznaczenie nowo wydzielonej marki Redmi. Decyzja ta miała podkreślać rosnącą niezależność serii, co dla wielu fanów było sygnałem nadchodzącej poprawy jakości i dłuższego wsparcia. Serce konstrukcji stanowił procesor Qualcomm Snapdragon 660 – ośmiordzeniowy układ wytwarzany w technologii 14 nm, gdzie cztery rdzenie Kryo 260 pracowały z częstotliwością 2,2 GHz, a kolejne cztery z zegarem 1,8 GHz. Do pomocy w grafice otrzymał on układ Qualcomm Adreno 512, co w 2019 roku skutkowało wynikiem 226 150 punktów w teście AnTuTu.

Całość uzupełniało 4 GB pamięci RAM oraz 128 GB miejsca na dane z możliwością rozszerzenia za pomocą karty microSD o maksymalnej pojemności 256 GB. Na papierze takie połączenie przez długi czas zapewniało płynną pracę interfejsu i obsługę większości aplikacji dostępnych w sklepie Google Play. W praktyce jednak surowe parametry nie zawsze przekładały się na bezproblemowe działanie w dłuższej perspektywie czasu – o czym przekonałem się wielokrotnie, sięgając po ten sprzęt w kolejnych latach.

Nie można też pominąć zestawu modułów łączności. Smartfon radził sobie z sieciami 4G LTE, oferował dwuzakresowe Wi-Fi 5, Bluetooth 5.0 oraz radio FM, a o jego położenie dbały systemy GPS, A-GPS, GLONASS i BeiDou. Niestety, zabrakło tu modułu NFC, co dla osoby korzystającej z płatności zbliżeniowych było bolesnym brakiem, który w 2019 roku nie powinien już mieć miejsca w tak rozreklamowanym średniaku.

Wyświetlacz i odporna konstrukcja

Przedni panel wypełniał ekran LTPS o przekątnej 6,3 cala i rozdzielczości 2340 x 1080 pikseli, co przekładało się na gęstość 409 ppi. W czasach swojej świetności wyświetlacz ten oferował żywe barwy i przyzwoitą jasność, choć już wtedy widać było, że czerń nie dorównuje panelom AMOLED. Stosunek wielkości ekranu do obudowy sięgał 81,4%, a charakterystyczne wcięcie typu Dot Notch mieściło przedni aparat. Nad trwałością czuwało szkło Corning Gorilla Glass 5, które zastosowano zarówno na froncie, jak i na tylnym, refleksyjnym panelu o gradientowym wykończeniu, zmieniającym odcień w zależności od kąta padania światła. Mimo tych zabiegów i wzmocnionych narożników, smartfon ważył jedynie 186 g przy wymiarach 159,2 x 75,2 x 8,1 mm.

Bateria i sposób ładowania

Ogniwo litowo-polimerowe o deklarowanej pojemności typowej 4000 mAh było w tamtym okresie jednym z najmocniejszych argumentów przemawiających za wyborem tego modelu. W 2019 roku pozwalało ono na spokojny, całodzienny czas pracy przy typowym użytkowaniu – od przeglądania bankowości internetowej po korzystanie z funkcji hotspotu Wi-Fi. Producent wspierał technologię Qualcomm Quick Charge 4, jednak w pudełku znajdowała się ładowarka 5V/2A. Aby skorzystać z maksymalnej mocy ładowania przewodowego wynoszącej 18 W, trzeba było dokupić odpowiednią ładowarkę osobno. Dziś to standard, ale wówczas odczuwało się to jako oszczędność na etapie sprzedaży. Zastosowano tu wygodne, dwustronne złącze USB-C, choć na pokładzie pozostało też tradycyjne gniazdo audio 3,5 mm.

Wydajność i system – jak 14 nanometrów znosiło próbę czasu?

Przez pierwsze miesiące z procesorem Snapdragon 660 trudno było mieć jakiekolwiek problemy. Działał on responsywnie, a nawigacja w interfejsie i uruchamianie cyfrowych dokumentów przebiegały gładko. Problemy zaczęły narastać po premierze MIUI 12.5, które dla Redmi Note 7 okazało się ostatnią, lipcową aktualizacją z 2021 roku. To, co miało być zwieńczeniem rozwoju systemu, przyniosło wyraźny spadek kultury pracy: animacje stały się ociężałe, a niektóre elementy interfejsu reagowały z wyraźnym opóźnieniem.

Oprócz samego spadku wydajności, doszła kwestia coraz bardziej inwazyjnych reklam w MIUI. Nie były to jedynie niewielkie paski informacyjne – pełnoekranowe komunikaty pojawiały się przy instalowaniu aplikacji, a systemowy odtwarzacz muzyki bardziej przypominał darmową, monetyzowaną aplikację z Google Play niż firmowe narzędzie. W codziennym użytkowaniu rozpraszało to i irytowało, zwłaszcza że smartfon był już wtedy modelem dojrzałym, a jego parametry techniczne teoretycznie wciąż pozwalały na komfortową pracę.

W testach syntetycznych nadal można było uzyskać około 139 tysięcy punktów w starszej wersji AnTuTu, jednak rzeczywista wydajność pod obciążeniem – przy jednoczesnym korzystaniu z nawigacji GPS i transmisji danych – ulegała gwałtownemu pogorszeniu. Właśnie w takich sytuacjach procesor nagrzewał się najmocniej, a system w ramach ochrony termicznej dusił taktowanie, co czyniło telefon niemal bezużytecznym do czasu ostygnięcia.

Wsparcie oprogramowania – obietnica bez pokrycia

Patrząc na suche daty, wsparcie trwało 2 lata i 4 miesiące, co dla budżetowo-średniopółkowego modelu z 2019 roku nie było jeszcze katastrofą. Bolączką okazał się jego zakres. Urządzenie opuściło fabrykę z Androidem 9, a jedyną dużą aktualizacją systemu był Android 10 z września 2019 roku. Oznaczało to, że w kilka miesięcy po premierze potencjał rozwojowy napędu systemu został zatrzymany. Dla porównania, słabszy technicznie Samsung Galaxy A20e doczekał się Androida 11 i jeszcze przez długi czas otrzymywał poprawki bezpieczeństwa. W Redmi Note 7 ostatnia łatka datowana była na sierpień 2021, co oznaczało zaledwie półtora roku realnego dbania o bezpieczeństwo użytkownika. Bez regularnych poprawek korzystanie z bankowości czy przechowywanie wrażliwych danych stawało się coraz bardziej ryzykowne.

Utrata danych po aktualizacji do MIUI 12.5

W moim przypadku problemy po instalacji MIUI 12.5 nie ograniczyły się tylko do spadku wydajności. Smartfon po aktualizacji przestał widzieć połowę plików, a z tych widocznych nie potrafił odczytać treści. Wykonanie zwykłego połączenia telefonicznego urastało do rangi wyzwania, a menu ustawień zamierało na dłuższe chwile. Lekkomyślnie odkładałem wcześniej wykonanie kopii zapasowej, co skończyło się bezpowrotną utratą wszystkich zdjęć. Dopiero mozolne przywrócenie ustawień fabrycznych – do których dostęp był utrudniony przez niestabilność nakładki – pozwoliło telefonowi wrócić do w miarę akceptowalnego działania, choć i tak był to poziom zauważalnie niższy niż przed aktualizacją. Ta sytuacja dobitnie pokazała, jak ryzykowne może być zaufanie obietnicom producenta w kwestii dopracowania oprogramowania

Aparat i multimedia – 48 megapikseli w akcji

Na papierze konfiguracja fotograficzna wyglądała świetnie: główny sensor Samsung S5KGM1 o rozdzielczości 48 MP z jasnością f/1.8, wspomagany przez drugi obiektyw 5 MP do analizy głębi ostrości. Matryca formatu 1/2 cala i piksele o wielkości 0,80 µm łączyły się w trybie 4w1 w pojedynczy, czulszy piksel 1,6 µm. W optymalnym świetle dziennym zdjęcia cechowały się dużą ilością detali, a automatyczne tryby radziły sobie z poprawnym doborem ekspozycji. Wieczorem i przy słabszym oświetleniu ręczne fotografowanie nocne potrafiło zaskoczyć przyzwoitym zakresem tonalnym, choć wymagało bardzo stabilnego chwytu.

Producent chwalił się, że podwójny aparat rejestruje 4 razy więcej pikseli niż typowy smartfon z kamerą 12 MP, a specjalny tryb zdjęć 48 MP dostępny był z poziomu interfejsu aparatu.

Filmowanie ograniczało się do maksymalnie rozdzielczości Full HD przy 120 klatkach na sekundę, co przy braku optycznej stabilizacji obrazu wymuszało korzystanie ze statywu przy bardziej dynamicznych ujęciach. Przedni aparat 13 MP z sensorem Omnivision OV13855 i światłem f/2.2 sprawdzał się do wideorozmów i okazjonalnych selfie, chociaż już przy delikatnym niedoświetleniu szumy stawały się uciążliwe. Na pokładzie pozostało też radio FM, a do słuchawek przewodowych można było podłączyć się poprzez gniazdo 3,5 mm – te dwa szczegóły, wraz z diodą powiadomień, stanowiły miły ukłon w stronę tradycjonalistów.

Doświadczenia z długiego użytkowania – dlaczego z niego zrezygnowałem?

Przez wiele miesięcy byłem zagorzałym zwolennikiem Xiaomi. Mój poprzedni Xiaomi Redmi 3S, mimo znacznie niższej półki cenowej, sprawdził się nadspodziewanie dobrze, a jedyne co zaczęło mi doskwierać, to mały ekran i brak portu USB-C. Gdy więc dowiedziałem się o wydzieleniu niezależnej marki Redmi, nie miałem wątpliwości, że wybór Note’a 7 to krok w słusznym kierunku. Wierzyłem, że Xiaomi potraktuje go priorytetowo, a wsparcie programowe potrwa dłużej niż w poprzednich seriach. Rzeczywistość szybko to zweryfikowała – wsparcie zakończyło się szybciej, niż można było zakładać, a kolejny model, Redmi Note 8, trafił na rynek zaledwie pół roku później, w sierpniu 2019. Producent najwyraźniej porzucił koncepcję długoterminowej opieki nad flagowym średniakiem na rzecz szybszego wypuszczania następców.

Do krytycznej refleksji przyczyniło się też porównanie z Huawei Matepad M3 Lite, którego specyfikacja wydaje się słabsza o kilka klas wydajności. Mimo to, po latach ten leciwy tablet działał stabilniej i nie frustrował opóźnieniami interfejsu w stopniu porównywalnym do Redmi, zwłaszcza po fatalnej aktualizacji do MIUI 12.5. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że surowe cyferki w arkuszu specyfikacji nie przekładają się na dopracowane, niezawodne działanie w dłuższej perspektywie.

Kroplą przepełniającą czarę okazał się incydent podczas kilkugodzinnej jazdy samochodem w słoneczny, upalny dzień. Smartfon umieszczony w uchwycie na szybie, z włączoną nawigacją GPS, przegrzał się i wyłączył. Choć po ostygnięciu wstał, to w ciągu następnych tygodni moduł GPS praktycznie przestał łapać stabilnego fixa, a zasięg komórkowy był regularnie gubiony. Za zaistniałą sytuację mogę winić wyłącznie siebie, jednak moment, w którym przeszedłem na sprzęt innego producenta i odetchnąłem z ulgą na widok regularnych aktualizacji oraz braku nachalnych reklam, był dla mnie ostatecznym zamknięciem tego rozdziału.

Aplikacje i gra, które obnażyły słabości systemu

Podczas gdy fani marki przez lata powtarzali, że wersja Androida jest mniej ważna od wersji MIUI, rzeczywistość zaczęła podważać ten mit. Doskonałym przykładem jest aplikacja Lumafusion, która do poprawnego działania wymaga Androida przynajmniej w wersji 11. Posiadacz Redmi Note 7, na wieść zatrzymanego na Androidzie 10, zostaje z niczym. Kolejne lata przynoszą coraz więcej podobnych wymagań, wykluczając ze świata nowych narzędzi osoby, które teoretycznie posiadają wciąż sprzęt o akceptowalnej mocy obliczeniowej. W moim przypadku, choć nie jestem mobilnym graczem, znajomi testujący tytuły sieciowe na procesorze Snapdragon 660 zauważali, że częstotliwość odświeżania ekranu wynosząca 60 Hz i starzejący się rdzeń graficzny Adreno 512 nie radzą sobie już z płynnym renderowaniem bardziej wymagających scen.

Osobną kwestią jest korzystanie z funkcji hotspotu Wi-Fi, która dla mnie była jedną z najważniejszych – udostępnianie łącza dla tabletu oraz konsoli Nintendo Switch Lite. W pierwszym roku działania ta funkcja działała bez zarzutu. Z czasem jednak każda, nawet krótka sesja z włączonym udostępnianiem internetu powodowała wyraźny wzrost temperatury obudowy. Przypuszczam, że właśnie kumulacja ciepła z wielu sesji hotspotu, nawigacji i ładowania w słoneczne dni mogła stopniowo osłabiać podzespoły, prowadząc finalnie do opisanej wcześniej usterki modułu GPS i zasięgu.

Bezpowrotna utrata zdjęć po aktualizacji do MIUI 12.5 i późniejsza awaria GPS sprawiły, że zrozumiałem, iż dopracowany, długo wspierany system jest dla mnie o wiele ważniejszy niż nawet najlepsze parametry techniczne na papierze.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Kiedy zakończyło się oficjalne wsparcie dla Xiaomi Redmi Note 7?

Producent zakończył wsparcie urządzenia w maju 2022 roku, co oznacza brak dalszych aktualizacji po tej dacie.

Jakie problemy pojawiły się po aktualizacji do MIUI 12.5?

Po aktualizacji telefon zaczął znacząco zwalniać, a część plików stała się niewidoczna lub nieczytelna. Dla autora aktualizacja skutkowała też bezpowrotną utratą zdjęć.

Czy Redmi Note 7 obsługuje płatności zbliżeniowe przez NFC?

Model nie posiada modułu NFC, więc nie umożliwia wykonywania płatności zbliżeniowych na urządzeniu.

Jaka była rzeczywista wydajność i trwałość baterii w praktyce?

Bateria 4000 mAh zapewniała zwykle cały dzień pracy przy typowym użyciu, natomiast procesor po latach i przy aktualizacjach zaczął przegrzewać się i zmniejszać wydajność. Maksymalne przewodowe ładowanie wynosiło 18 W, lecz taka ładowarka nie była dołączona do zestawu.

Jakie możliwości fotograficzne oferował aparat Redmi Note 7?

Główny sensor 48 MP dawał dużo szczegółów przy dobrym oświetleniu, a tryb 48 MP i 4w1 poprawiał czułość pikseli. Przy słabym świetle zdjęcia wymagały stabilnego trzymania, a brak optycznej stabilizacji utrudniał nagrywanie dynamicznych ujęć.

Ile systemowych aktualizacji otrzymał ten model i na jakiej wersji Androida się zatrzymał?

Telefon opuścił fabrykę z Androidem 9 i dostał jedną dużą aktualizację do Androida 10; dalszy rozwój systemu został wstrzymany. Ostatnia łatka bezpieczeństwa pochodziła z sierpnia 2021.

Dlaczego autor zdecydował się zmienić sprzęt na inny model?

Głównymi powodami były krótkie wsparcie programowe, nachalne reklamy w MIUI oraz awarie po przegrzaniu, które osłabiły GPS i zasięg. Po przejściu na innego producenta autor odetchnął dzięki regularnym aktualizacjom i mniej irytującemu oprogramowaniu.

Redakcja ecogadget.pl

Cześć! Na Ecogadget.pl dzielę się swoją pasją do technologii, gadżetów i wszystkiego, co sprawia, że codzienność staje się prostsza i ciekawsza. Piszę o nowinkach ze świata elektroniki, IT i gier, testuję i podpowiadam, jak wybrać to, co najlepsze. Jeśli technologia to Twój świat – jesteś w dobrym miejscu!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?